Znak graficzny IEŚW

Studia i Komentarze
Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej
nr 1

Czasopismo online Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej

ISSN 1689-5762

Rok założenia: 2008

W 350-lecie unii hadziackiej. Refleksje nad tym, co być mogło, a co się jednak nie ziściło…

We wrześniu obchodziliśmy rocznicę, która nie odbiła się jakimś mocniejszym echem w mediach i przeszła bez szerszego zainteresowania społecznego, mimo że dotyczyła jednego z najważniejszych wydarzeń w dziejach nie tylko Rzeczypospolitej Wielu Narodów, ale i całej Europy Środkowo-Wschodniej – unii zawartej w Hadziaczu we wrześniu 1658 roku między państwem polsko-litewskim a rodzącą się do samodzielnej egzystencji politycznej Kozaczyzną.

Spoglądając na dzieje Rzeczypospolitej XVII wieku, dostrzec można, że w tym właśnie czasie tworzy się nowy układ geopolityczny w tej części Europy. Złoty wiek Rzeczypospolitej – państwa jednoczącego szereg narodów, wyznań i kultur – odchodził powoli w przeszłość. Do głosu dobijała się nowa potęga – Wielkie Księstwo Moskiewskie, rychło ogłaszające się nowym imperium – Cesarstwem Rosyjskim. Ambicje jego władców sięgały dalej niż tylko zwieńczenia dzieła zbierania wszystkich ziem ruskich. W perspektywie chodziło o osiągnięcie dominacji w Europie Wschodniej. Jednocześnie nad Dnieprem powstawało nowe państwo – Kozaczyzna, będące wyrazem dążeń do wolności części ludności ruskiej Rzeczypospolitej i zapowiedzią dzisiejszej Ukrainy.

Powstanie Bohdana Chmielnickiego (1648), będące w początkowej fazie kolejną ukrainną zawieruchą, jakich wiele już bywało wcześniej, stało się najpierw wojną domową, a później przekształciło się w walkę Rusinów-Ukraińców o pełną niezależność od wszystkich sąsiadów – Rzeczypospolitej, Turcji i Tatarszczyzny oraz Moskwy.

Nieszczęsny krok Chmielnickiego poddający Kozaczyznę carowi, znany jako ugoda w Perejasławiu (1654), spowodował konflikt, którego skutków nikt z ówczesnych aktorów politycznych przewidzieć nie mógł – i nie przewidział. Dla Moskwy było to stworzenie podstaw jej pozycji imperialnej, dla Rzeczypospolitej – początek jej końca, dla Rusi-Ukrainy zaś – powstanie dylematu, dokąd ma zmierzać: na Wschód czy na Zachód?

Decyzja nowego hetmana, Iwana Wyhowskiego, o związku z Rzeczpospolitą, podjęta w czasie rozmów w Hadziaczu we wrześniu 1658 roku, odczytywana jest tak różnie, jak skomplikowana była osobowość jej głównego bohatera. Wyhowski był wytrawnym graczem politycznym, który nie wahał się dokonywać zadziwiających wolt i zmian sojuszów. Projekt, jaki wraz ze Stanisławem Kazimierzem Bieniewskim przyjął w czasie hadziackich negocjacji, zakładał zasadniczą zmianę ustrojową państwa polsko-litewskiego, tworząc z ziem województw ukrainnych Wielkie Księstwo Ruskie, stanowiące wraz z Koroną i Litwą Rzeczpospolitą Trojga Narodów.

Oczywiście, z perspektywy czasu można określać tę propozycję jako spóźnioną, utopijną czy nierealną w ówczesnej sytuacji wewnętrznej i międzynarodowej państwa. Jednakże wpisuje się ona w dzieje wszystkich zainteresowanych narodów, a zwłaszcza polskiego i ukraińskiego, dla wielu będąc później niedościgłym wzorem politycznego porozumienia i marzeniem o prawdziwym pojednaniu etnosów – sukcesorów Rzeczypospolitej Wielu Narodów.

Warto zatem wspomnieć unię hadziacką w 350. rocznicę jej zawarcia jako przykład wspólnej, ponadpaństwowej i ponadnarodowej tradycji, nawiązującej do wartości konstruktywnych, budujących – nawet, jeśli tylko epizodycznie – pewną nową jakość w relacjach między narodami Europy Środkowo-Wschodniej.

≻ • ≺

Pracę nad tekstem zakończono w październiku 2008 r.

Dr hab. Andrzej Gil jest zastępcą dyrektora do spraw naukowych Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej.