Znak graficzny IEŚW

Studia i Komentarze
Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej
nr 19

Czasopismo online Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej

ISSN 1689-5762

Rok założenia: 2008

Problem powrotu Turków meschetyńskich do Gruzji. Historia i perspektywy

Gruzja, niewielkie państwo usytuowane po południowej stronie głównego grzbietu Kaukazu, na pograniczu Azji i Europy, które szczególnie wyraźnie po „rewolucji róż” akcentowało swoje dążenia prozachodnie, od lat przeżywa poważne problemy z mniejszościami religijnymi i narodowościowymi zamieszkującymi jej terytorium. Problemy te w głównej mierze łączą się z bogatą i skomplikowaną historią tego kraju, należącego do kręgu kultury chrześcijańskiej już od IV wieku.

Usytuowane pomiędzy trzema potęgami regionalnymi (Persją, Turcją i Rosją), państwo gruzińskie nieustannie musiało stawiać czoła brutalnym najazdom swoich sąsiadów. Ludność jego często opłacała się okupantom, znosiła przeróżne prześladowania, poddawana była wynaradawianiu[1].

Kwestia tzw. Turków meschetyńskich od samego początku silnie łączyła się z niezwykle trudnym okresem w dziejach Gruzji, jaki rozpoczął się wraz z okupacją tego państwa przez Imperium Osmańskie. Szczególnie dramatycznie sytuacja wyglądała w wieku XVIII, zwłaszcza na obszarach południowej Gruzji, gdzie radykalnymi środkami (w tym stosując przemoc fizyczną czy presję finansową) administracja turecka przymusowo islamizowała i wynaradawiała miejscową ludność, przez co spora jej część przyjęła islam. Kiedy w XIX wieku Gruzja stała się terenem ekspansji rosyjskiej, nowe władze nie przywiązywały większego znaczenia do rechrystianizacji wspomnianego obszaru, co tylko przyczyniło się do przyspieszenia procesu wynarodowienia[2].

Początkowo, praktycznie przez cały wiek XIX, relacje ludności gruzińskiej wyznania chrześcijańskiego i osób, które przyjęły islam, były bardzo dobre. Sytuacja uległa zmianie w latach 1918-1921, tj. w trwającym zaledwie trzy lata okresie niepodległości Gruzji. Nieprzemyślana polityka nowych władz oraz podobne działania państw sąsiednich sprawiły, że między ludnością chrześcijańską i muzułmańską rozpoczął się krwawy spór. Turków meschetyńskich zaczęto stereotypowo przedstawiać jako ludność bezwzględną i okrutną, chociaż tak naprawdę zachowanie obu stron były dalekie od cywilizowanych standardów. Z każdym rokiem sytuacja wyglądała coraz gorzej. Przejęcie władzy przez bolszewików w żaden sposób nie rozwiązało tego trudnego problemu[3].

Komuniści nie mogli w nieskończoność tolerować takiej sytuacji, tym bardziej że spór coraz wyraźniej przybierał formę konfliktu narodowościowego, co mogło destabilizować sytuację przy granicy z Turcją. Warto jednak pamiętać, iż działania wymierzone w Turków meschetyńskich tak naprawdę były tylko częścią szeroko zakrojonego planu rozwiązania sporów w zapalnych punktach imperium radzieckiego, który był konsekwentnie realizowany przez lata 40. i na początku lat 50. XX wieku. Polityka ta doprowadziła do przesiedlenia całych skupisk mniejszości narodowych i religijnych, milionów obywateli ZSRR, z których wielu zmarło w nieludzkich warunkach jeszcze w czasie deportacji[4]. Działania te miały przynieść większą stabilizację państwa sowieckiego oraz zminimalizowanie wszelkich tendencji odśrodkowych występujących głównie na jego pograniczach. Masowe przesiedlanie mniejszości i długofalowa polityka ich sowietyzacji były istotnymi elementami budowy nowego społeczeństwa.

Proces deportacji Turków meschetyńskich rozpoczął się w roku 1944. Z polecenia Józefa Stalina i Ławrientija Berii władze sowieckie zesłały głównie do Uzbekistanu, Kirgistanu, Tadżykistanu i Kazachstanu od 90 do 120 tys. przedstawicieli tej mniejszości, a z nimi również innych wyznawców islamu zamieszkujących południowe tereny Gruzji, m.in. Azerów i Kurdów. W trakcie transportu zmarło ok. 15 tys. osób[5].

Jak można się domyślać, zsyłka nie oznaczała pokonania wszystkich trudnych kwestii. Kilka lat później pojawiły się nowe pomysły rozwiązania powracającego stale problemu zesłańców, masowo kierujących prośby o możliwość powrotu do władz radzieckich w Moskwie i w Tbilisi. Starania te popierali również dysydenci gruzińscy. Po pewnym czasie władze sowieckie zdecydowały się na złagodzenie swojego stanowiska i pozwoliły deportowanym osiedlać się w sąsiednim państwie – w Azerbejdżanie. W latach 1958-1968 wyjechało tam ok. 40 tys. Turków meschetyńskich. Pozostali nie zdecydowali się na ten krok, obawiając się asymilacji z ludnością azerską[6].

Już wówczas w środowisku zesłańców wykrystalizowały się pewne podziały. Część aktywistów uważała się za przedstawicieli ludności tureckiej, część – za ludność gruzińską. Pierwsza grupa była liczniejsza, jednak wśród deportowanych zdecydowana większość miała obojętny stosunek do rywalizacji tych środowisk, dlatego głównym wyznacznikiem określającym przynależność do grupy tzw. Turków meschetyńskich do dziś pozostaje wyznanie – islam[7].

W kolejnych latach władze sowieckiej Gruzji coraz bardziej uelastyczniały swoje stanowisko wobec zesłańców, szczególnie widoczne stało się to w latach 80. (do roku 1989 zgodę na powrót uzyskało do 300 rodzin). Jednak dyskusje nad problemem repatriacji ożywiły się dopiero w maju 1989 roku, po dramatycznych wydarzeniach w Dolinie Fergańskiej w Uzbekistanie, gdzie miały miejsce masowe rzezie Turków meschetyńskich (podobnie jak innych deportowanych tam w czasach stalinowskich mniejszości narodowych). Krwawe zamieszki udało się powstrzymać dopiero po 17 dniach, tylko dzięki interwencji wojska. Wydarzenia te były tym trudniejsze do wyjaśnienia, iż wcześniej nie odnotowano żadnych poważnych konfliktów etnicznych na tym terenie. Efektem rzezi fergańskiej była masowa migracja Turków meschetyńskich na Ukrainę, do Azerbejdżanu i Rosji[8].

Wypadki, jakie miały miejsce w Dolinie Fergańskiej, wpłynęły także na postawę ludności gruzińskiej, mocno podzielonej w sprawie repatriacji tzw. Turków meschetyńskich. Szczególnie wrogo do pomysłu repatriacji odnosiły się środowiska związane z przyszłym prezydentem Zwiadem Gamsachurdią. Warto podkreślić, że sam zainteresowany, przynależąc jeszcze do antykomunistycznej opozycji, osobiście uczestniczył w walce o prawo powrotu Turków meschetyńskich do Gruzji. Z czasem jednak jego poglądy znacznie ewoluowały. Głośny był m.in. przypadek napaści grupy jego zwolenników na autobus z uchodźcami z Doliny Fergańskiej, których pobito i zmuszono do powrotu. Gruzińskie media komentowały ten incydent jako „narodowe zwycięstwo”. Kolejnym krokiem było wydalenie ok. 200 rodzin Turków meschetyńskich osiedlonych w Gruzji. Dyskusji nad problemem powrotu tej grupy ludności stale towarzyszyły hasła nacjonalistyczne, sam Gamsachurdia określał ten proces jako „inwazję plemion Turków Seldżuków”. Warto zauważyć, że podobna retoryka stosowana była również wobec innych mniejszości etnicznych zamieszkujących wówczas Gruzję, które prezydent Gamsachurdia oskarżał o współpracę z Rosją, pragnącą zdestabilizowania Gruzji[9].

Sytuacja uległa zmianie po odsunięciu od władzy prezydenta Gamsachurdii i przejęciu steru rządów przez Eduarda Szewardnadze. W roku 1993 repatrianci pojawili się po raz kolejny. Do początku 2000 roku na terenie Gruzji osiedliło się 643 Turków meschetyńskich, przy czym 64 z nich było studentami, których rodziny żyły w innych państwach. 16% tej grupy do dziś nie uzyskało obywatelstwa gruzińskiego[10]. Jak zatem widać, repatriacja, chociaż postępowała, realizowana była bardzo opieszale.

W 1996 roku na problem meschetyński uwagę zwrócili m.in. wysoki komisarz ONZ ds. uchodźców oraz OBWE. W 1999 roku Gruzja przystąpiła do Rady Europy, przyjmując na siebie jednocześnie pewne zobowiązania: wśród nich m.in. przygotowanie w ciągu dwóch lat podstawy prawnej do repatriacji, rehabilitacji i integracji zesłańców. Zadeklarowano również rozpoczęcie repatriacji w przeciągu 3 lat oraz sfinalizowanie tego procesu w okresie 12 lat[11]. Eduard Szewardnadze nie przykładał jednak większej wagi do tych zobowiązań, sytuacja uległa istotnej zmianie dopiero po „rewolucji róż”.

Proeuropejskie elity, które przejęły władzę pod koniec 2003 roku, na czele z Micheilem Saakaszwilim, podjęły próbę ułożenia na nowo relacji z instytucjami euroatlantyckimi, w tym z Radą Europy. W roku 2005 Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy, po konsultacjach z rządem gruzińskim, ustaliło nowy termin ostatecznego ustanowienia i wprowadzenia w życie zmian w prawie – rok 2011. Rada Europy w latach 2005-2008 wydała dodatkowo szereg rezolucji mających na celu zmotywowanie władz gruzińskich do przyspieszenia prac nad nowymi przepisami oraz do wywiązania się z przyjętych zobowiązań. Po długich debatach i pełnych emocji sporach, rząd gruziński dzięki stanowczemu wsparciu partii rządzącej – Zjednoczonego Ruchu Narodowego – 11 lipca 2007 roku przegłosował przyjęcie odpowiednich przepisów[12].

Nowa ustawa repatriacyjna „O osobach przemocą przesiedlonych z Gruzji przez były Związek Radziecki w latach 40. XX wieku” spotkała się z protestami liderów organizacji zrzeszających Turków meschetyńskich, zarzucających jej nazbyt restrykcyjny charakter, utrudniający sam proces repatriacji. Podnoszono m.in., iż korzystanie z dobrodziejstw tych regulacji prawnych utrudnia niewygodna procedura gromadzenia odpowiednich dokumentów, ograniczony czas na ich skompletowanie i przedstawienie władzom gruzińskim, a przede wszystkim brak ich precyzji, co umożliwia urzędnikom gruzińskim swobodne interpretowanie nowej ustawy. W ten sposób możliwe jest swobodne ograniczanie skali repatriacji Turków meschetyńskich. Zaniepokojenie takim stanem rzeczy wyrażały różne organizacje międzynarodowe, m.in. Rada Europy, Unia Europejska, wysoki komisarz ds. mniejszości narodowych przy OBWE, Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji oraz Europejskie Centrum ds. Mniejszości. Dzięki staraniom tych organizacji władze gruzińskie zdecydowały się na pewne modyfikacje przepisów i wydłużyły czas ubiegania się o obywatelstwo gruzińskie dla osób, które uzyskały status repatrianta do 5 lat[13].

Istotnym problemem dla rodzin ubiegających się o uzyskanie statusu repatrianta było dostarczenie do gruzińskich urzędów odpowiednich dokumentów tłumaczonych na język gruziński lub angielski. Niosło to ze sobą poważne niedogodności dla osób posługujących się na co dzień językiem tureckim lub rosyjskim. Nie bez znaczenia były również koszty tłumaczeń, dlatego do 1 stycznia 2009 roku, czyli ostatecznego terminu ubiegania się przez Turków meschetyńskich o status repatrianta, wnioski takie złożyło zaledwie 5841 rodzin. Członkowie większości z nich posiadali obywatelstwo azerskie (5389), kirgiskie (173), tureckie (144) i rosyjskie (64). W sumie niecałe 9 tys. osób złożyło wniosek o uzyskanie statusu repatrianta[14].

Przyczyny takiego stanu rzeczy były różne. Turcy meschetyńscy mieszkający w różnych państwach mają ograniczony dostęp do informacji o procedurze ubiegania się o status repatrianta, podobnie jak o warunkach życia w Gruzji. Same władze gruzińskie niewiele zrobiły, by upowszechnić te informacje, dlatego tylko w Azerbejdżanie, dzięki aktywnemu wsparciu organizacji zrzeszających Turków meschetyńskich, akacja zakończyła się sukcesem, którego nie udało się osiągnąć ani w Rosji, ani w innych państwach. Dodatkowo wielu potencjalnych repatriantów nie było stać na pokrycie opłat związanych z gromadzeniem koniecznych dokumentów i tłumaczeniem ich na język gruziński lub angielski. Warto również pamiętać, że istnieje pewna grupa Turków meschetyńskich, która w mniejszym lub większym stopniu zasymilowała się z ludnością w tych państwach, do których została zesłana, lub gdzie później się osiedliła. Ponadto, organizacje meschetyńskie działające na terenie Azji Środkowej nie popierają idei repatriacji[15]. Część osób nie chce wracać do Gruzji z powodu niestabilnej sytuacji politycznej i ekonomicznej tego państwa.

Władze gruzińskie obawiają się, że liczba repatriantów może znacznie przewyższać 9 tys. osób. W rzeczywistości liczba ta może być mniejsza, część osób ubiegała się o status repatrianta tylko po to, by nie utracić szansy na powrót. Obecnie czekają one na rozwój sytuacji. Do powrotu zniechęcać może je m.in. postawa władz gruzińskich, piętrzących formalne przeszkody przed chętnymi. Z tego powodu na terenie Gruzji w rzeczywistości osiedliło się zaledwie 150-180 osób. Większość wysiedlonych chciała powrócić w rodzime strony regionu Samcche-Dżawachetia. Jednak władze gruzińskie nie tylko to uniemożliwiają, ale wbrew konstytucji zabraniają Turkom meschetyńskim kupowania tam majątków, chociaż ustawa zasadnicza nie tworzy ograniczeń w kwestii zakupu nieruchomości przez obcokrajowców[16].

Powodem wprowadzenia zakazu osiedlania się przez Turków meschetyńskich na terenach Samcche-Dżawachetii jest obawa przed konfliktem z ludnością ormiańską, nieprzychylnie odnoszącą się do „Turków”, szczególnie po dramatycznych wydarzeniach z 1915 roku, i ciągle powracających kontrowersjach z określaniem statusu tych wydarzeń – Turcja nie chce uznania masowych mordów na Ormianach z 1915 roku za ludobójstwo. Konflikt ten wydaje się prawdopodobny także dlatego, że większość repatriantów wywodzi się z Azerbejdżanu, gdzie do repatriacji zachęcała proturecka organizacja meschetyńska „Vatan”. Dodatkowo Gruzja nie jest w stanie udźwignąć wydatków związanych z masową repatriacją Turków meschetyńskich, tym bardziej że po wojnie z Rosją musi uporać się z kłopotliwym problemem kilkudziesięciu tysięcy uchodźców z Osetii Południowej i Abchazji. Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię: negatywny stosunek Gruzinów do Turków meschetyńskich, podobnie jak na funkcjonujące wśród ludności stereotypy i uprzedzenia[17].

Tak naprawdę jednak wymienione wyżej problemy nie występują na tak wielką skalę, jak powszechnie się uważa, ponieważ wbrew obiegowym opiniom nie wszyscy przedstawiciele społeczności Turków meschetyńskich chcą migrować do Gruzji. Po upadku ZSRR najbardziej popularnym kierunkiem migracji tej grupy ludności była Turcja, która przyjęła około 35 tys. uchodźców. 11 500 osób (zamieszkujących głównie Kraj Krasnodarski w Federacji Rosyjskiej) w latach 2004-2006 trafiło do Stanów Zjednoczonych, szukając schronienia przed dyskryminującą ich prawa narodowe polityką rosyjską. Kolejna część przedstawicieli tej mniejszości, szczególnie żyjąca na terenie Azji Centralnej – o czym już wspominano – zasymilowała się i nie jest zainteresowana zmianą miejsca zamieszkania. Szczególnie odnosi się to do osób młodych[18]. Największy sukces odnotowała proturecka organizacja „Vatan”, działająca w Azerbejdżanie, zachęcająca do przesiedleń do Gruzji tamtejszą społeczność Turków meschetyńskich. Trudno jest jednak jednoznacznie stwierdzić, jak liczna grupa z osób, które aplikowały o status repatrianta, zdecyduje się na powrót do Gruzji.

Dla społeczności międzynarodowej znaczenie ma głównie moralny wydźwięk powrotu nawet niewielkiej części deportowanych Turków meschetyńskich. Sama wyrażona przez rząd gruziński gotowość przyjęcia repatriantów ma świadczyć o tym, że państwo gruzińskie działa racjonalnie i pragnie się przekształcać w demokrację w stylu zachodnim.

Przypisy

  • 1 Szerzej na temat tego okresu historii Gruzji zob. pracę: V. Silogava, K. Shengelia, History of Georgia, Tbilisi 2007, s. 5-250.
  • 2 Minorities in Georgia: Situational Analysis, ed. G. Khutsishvilli, I. Kakoiashvilli, Tbilisi 2007, s. 13.
  • 3 Ibidem.
  • 4 Niezwykle ciekawie problem ten został ujęty w opracowaniu: П. Полян, Не по своей воле... История и география принудительных миграций в СССР, Москва 2001, s. 11-328.
  • 5 Minorities in Georgia, s. 14.
  • 6 Ibidem; S. Tournon, La Géorgie face au retour des Meskhètes, „Le courrier des pays de l’Est”, 2007, nr 1060, s. 99.
  • 7 Minorities in Georgia, s. 14.
  • 8 А. Осипов, Ферганские событя 1989 г. (конструирование этнического конфликта), w: Ферганская Долина. Этничность. Этнические процессы. Этнические конфликты, ред. С. Абашин, В. Бушков, Санкт Петербург 2004, s. 164-217.
  • 9 Minorities in Georgia, s. 15; S. Tournon, La Géorgie face, s. 100.
  • 10 Minorities in Georgia, s. 15.
  • 11 Ibidem.
  • 12 T. Trier, G. Tarkhan-Mouravi, F. Kilimnik, Meskhetians: Homeward, Bound…, Flensburg 2011, s. 41-42.
  • 13 Ibidem, s. 42-43.
  • 14 Ibidem, s. 43-44.
  • 15 Ibidem, s. 44-45.
  • 16 Ibidem, s. 46-47.
  • 17 S. Tournon, La Géorgie face, s. 101; Minorities in Georgia, s. 21-22.
  • 18 T. Trier, G. Tarkhan-Mouravi, F. Kilimnik, Meskhetians, s. 48-49.

≻ • ≺

Pracę nad tekstem zakończono w styczniu 2012 r.

Andrzej Szabaciuk - doktor, Katedra Studiów Wschodnich, Instytut Politologii, Katolicki Uniwersytet Lubelski Jana Pawła II