Znak graficzny IEŚW

Studia i Komentarze
Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej
nr 3

Czasopismo online Instytutu Europy Środkowo-Wschodniej

ISSN 1689-5762

Rok założenia: 2008

Partnerstwo Wschodnie – nadzieje sąsiadów, niepewność Unii Europejskiej

Historia konstrukcji europejskiej pokazuje, iż oprócz zmian instytucjonalnych wewnątrz ugrupowania integracyjnego, znaczącą rolę w procesie zespalania kontynentu odgrywało kształtowanie polityki zagranicznej i ekonomicznej wobec bliższych i dalszych sąsiadów, mającej na celu umieszczenie ich na orbicie wpływów najpierw EWG, a obecnie UE. Dotychczasowe geopolityczne kierunki sąsiedzkiej polityki Wspólnoty ograniczały się do wymiarów południowego i północnego, co wiązało się nie tylko z kolejnymi rozszerzeniami Wspólnoty, ale przede wszystkim z istnieniem przez długi czas na wschodzie przeciwnika politycznego, militarnego i ideologicznego w postaci ZSRR. Tym samym, ogłoszona w połowie zeszłego roku koncepcja Partnerstwa Wschodniego, potwierdzona ostatecznie przez Komisję Europejską 4 grudnia 2008 roku, stanowi krok mający na celu nie tylko przywrócenie Europie Wschodniej oraz państwom Kaukazu Południowego nadziei na powrót na łono europejskiej rodziny, ale także podjęcie działań na rzecz zrównania tak zwanych wymiarów polityki zagranicznej UE.

Niepewność sąsiadów

Pojawienie się inicjatywy polsko-szwedzkiej, która została również w pełni zaakceptowana przez prezydencję czeską, doskonale wypełniło lukę powstałą w wyniku narastającej frustracji państw Europy Wschodniej i Kaukazu Południowego z dotychczasowego funkcjonowania Europejskiej Polityki Sąsiedztwa (EPS). Krytyka EPS brała się nie tylko z finansowej asymetrii między uczestnikami, wynikającej przede wszystkim z położenia geograficznego i dominacji wymiaru południowego, ale także z braku jasnej deklaracji, iż w nawet bardzo odległej perspektywie czasowej dla państw spełniających wymagania UE akcesja będzie jak najbardziej możliwa. Tym samym rosnąca niepewność ze strony państw „wymiaru wschodniego” wobec zamierzeń UE, spotęgowana konfliktem rosyjsko-gruzińskim i „dyplomacją” paliwowo-gazową władz rosyjskich, może dzięki Partnerstwu Wschodniemu zostać jeśli nie rozwiana, to na pewno zminimalizowana. Niemniej jednak, niezbędne są posunięcia nie tylko dyplomatyczno-polityczne, ale przede wszystkim ekonomiczno-gospodarcze, co w kontekście obecnego kryzysu finansowego wydaje się zadaniem niezwykle trudnym. 600 milionów euro zagwarantowanych przez Komisję Europejską na lata 2010-2013 to kwota zdecydowanie wyższa niż w przeszłości, będąca jednak nieznaczną w obliczu rzeczywistych potrzeb. Kłopoty gospodarcze UE, wraz z niestabilną wewnętrznie sytuacją polityczną UE, zapewne spowodują, że pieniądze przeznaczone na wymiar wschodni nie ulegną zwiększeniu. Tym samym zainteresowane państwa już teraz powinny rozpocząć proces wstępnego przygotowywania potencjalnych projektów – albowiem im lepiej przygotowany plan działania, tym większe szanse na jego skuteczną realizację. Kolejnych funduszy UE na cel „wschodni” na pewno w najbliższym horyzoncie czasowym nie będzie.

Ważnym aspektem Partnerstwa Wschodniego będzie z pewnością zakończenie dychotomicznego obrazu EPS, gdzie w jednym koszyku umieszczono partnerów południowych i wschodnich. Koniec tego sztucznego i nielogicznego podziału staje się tym samym warunkiem sine qua non dalszego wprowadzania wschodnich sąsiadów na orbitę wpływów UE – co szczególnie w kontekście próby dywersyfikacji źródeł energii może okazać się inwestycją niezwykle opłacalną, choć geostrategicznie trudną do zrealizowania. Należy bowiem pamiętać, iż tworzenie Partnerstwa Wschodniego nie odbywa się w geopolitycznej próżni, lecz przy rosnących ambicjach politycznych i gospodarczych Federacji Rosyjskiej, uważającej region na wschód od granic UE za naturalny obszar swojej strefy wpływów. Tym samym, skuteczna realizacja wymiaru wschodniego będzie wymagała redefinicji stosunków UE z Rosją.

Rosyjski geopolityczny poker

Koncepcja wymiaru wschodniego UE nie musiała długo czekać, by potwierdzić, iż w przyszłości może stać się jednym z najważniejszych instrumentów polityki wspólnotowej. Konflikt Rosji z Gruzją, stoczony właściwie na rubieżach obszaru, który Bruksela chciałaby widzieć w strefie wpływów UE, w pewnym sensie zmienił diametralnie dotychczasową ocenę znaczenia wymiaru wschodniego. UE powinna bowiem starać się zagwarantować, iż państwa znajdujące się w jej bezpośrednim sąsiedztwie nie staną się ponownie obszarem egzystującym pod kuratelą Federacji Rosyjskiej. Stąd też, pomimo wciąż niewypracowanej ostatecznej wizji Partnerstwa Wschodniego, można z pewnością stwierdzić, iż jak najszybsze wprowadzenie koncepcji w życie ostudzi zapał Rosjan w strefie tzw. „miękkiego podbrzusza”. Choć w swoim zamyśle Partnerstwo Wschodnie ma integrować i wciągać w orbitę UE państwa Europy Wschodniej, w przypadku kolejnych sygnałów przemawiających za powrotem rosyjskiej realnej polityki w wydaniu militarnym polsko-szwedzka koncepcja powinna posłużyć jako element „łagodnej polityki powstrzymania” Rosji.

Trzeba jednak pamiętać, iż powrót do polityki „powstrzymania” powinien stanowić jedynie rozwiązanie ostateczne. Przede wszystkim należy z inteligenckiej dyskusji UE o Rosji usunąć coraz częściej pojawiającą się wyrazistość poglądów w ocenie sytuacji, ich ostrość i jednoznaczność. Skomplikowana rosyjska sytuacja wewnętrzna, przy niezliczonej ilości strategicznych powiązań handlowych i gospodarczych między UE a Federacją Rosyjską, powinna zachęcać do prowadzenia polityki rozładowywania napięcia i negocjowania w stronę kompromisu. Należy jednakowoż unikać prowadzenia negocjacji z pozycji słabszego, gdyż – jak słusznie zauważa André Glucksmann – w relacjach UE–Rosja, szczególnie w kontekście obecnego kryzysu gospodarczego i załamania cen na rynkach surowców naturalnych, to Moskwa jest partnerem zdecydowanie słabszym, którego siła nierzadko jest wyolbrzymiana przez polityków europejskich.

Kluczem do zarówno skutecznej realizacji koncepcji Partnerstwa Wschodniego, jak i do redefinicji stosunku UE wobec Federacji Rosyjskiej jest postawa Niemiec, które w polityce wschodniej UE stanowią swoistego rodzaju sworzeń geopolityczny. Bez politycznego wsparcia Berlina – dla którego kierunek wschodni, realizowany jednak według własnej koncepcji, znajdował się od zawsze wśród celów priorytetowych polityki zagranicznej – nowy wymiar UE nie uzyska odpowiedniego umocowania w strukturach decyzyjnych UE. Tym samym, jedyną nadzieją na aktywne włączenie Niemiec w Partnerstwo Wschodnie jest odseparowanie konceptu od instrumentarium politycznego nacisku na Moskwę – oczywiście poza sytuacją „łagodnego powstrzymywania”, w przypadku wyjścia przez Rosjan poza środki dyplomatyczno-polityczne. Nie da się bowiem zmienić polityki Niemiec poprzez próbę przekonania Berlina do konieczności walki z Moskwą o geopolityczną strefę wpływów.

Czas na ruch Unii

Poparcie przez UE polsko-szwedzkiego projektu Partnerstwa Wschodniego jest politycznie aktem znaczącym i jak najbardziej pożądanym, niemniej jednak w długim okresie niewystarczającym. Propozycja zacieśnienia więzów z państwami Europy Wschodniej i Kaukazu Południowego ma na celu wyrównanie geopolitycznych wektorów polityki zagranicznej UE, co jednak nie będzie łatwe przede wszystkim ze względu na pozycję wymiaru południowego i popierających go państw na forach decydenckich UE. Dotychczasowe zaniedbanie partnerów wschodnich grozi nie tylko utratą realnego wpływu na przebiegające tam procesy rozwojowe, ale także na wybór kierunku ich polityki zagranicznej. Soft power UE, na którym w przeważającej mierze opiera się rdzeń budowy dobrosąsiedzkich stosunków, wyczerpuje powoli swoją mistyczną moc przyciągania. Wschodni partnerzy, szczególnie dotknięci kryzysem finansowym, będący również laboratorium rosyjskiej „geopolityki gazociągów”, pragną przede wszystkim ustabilizowania relacji z UE oraz chociażby zapowiedzi, iż ich wysiłki legislacyjne i modernizacyjne zakończą się członkostwem we Wspólnocie. Tym samym, w szczególności dyplomacja Polski ma tutaj niesłychanie ważną rolę do odegrania. Popieranie europejskich aspiracji Ukrainy czy Mołdawii i ich ostateczna akcesja do UE leżą bowiem na długą metę w geostrategicznym interesie Polski. Jak słusznie zauważył kiedyś generał de Gaulle: „geografii zmienić się nie da, geopolitykę zaś owszem”.

≻ • ≺

Pracę nad tekstem zakończono w grudniu 2008 r.

Dominik Jankowski – redaktor naczelny „Komentarza Międzynarodowego Pułaskiego” wydawanego przez Fundację im. Kazimierza Pułaskiego, członek redakcji kwartalnika „Nowe Sprawy Polityczne”, współpracownik Fundacji Aleksandra Kwaśniewskiego Amicus Europae.